Hulajnogi wyjadą z luki

Ministerstwo Infrastruktury zaproponowało rozwiązania mające uporządkować ruch urządzeń transportu osobistego (takich jak np. hulajnoga elektryczna) na drogach publicznych.

Znalazły się one w projekcie zmiany ustawy Prawo o ruchu drogowych oraz Kodeksu wykroczeń i ustawy o Inspekcji Handlowej, który ministerstwo poddało konsultacjom społecznym. Potrzeba wprowadzenia zmian – czytamy w uzasadnieniu – wynika z oczekiwań społecznych i pragnienia zapewnienia bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego.

Nie ulega wątpliwości, że w ostatnich latach zauważalny jest dynamiczny rozwój technologii w zakresie urządzeń takich jak: hulajnoga elektryczna, deskorolka elektryczna, elektryczne urządzenia samopoziomujące i inne o podobnej konstrukcji, wyposażone w napęd elektryczny, przeznaczone do transportu osób. Są one łącznie nazwane w projektowanych przepisach urządzeniami transportu osobistego (UTO). Stają się one coraz bardziej dostępne i popularne, głównie wśród mieszkańców dużych aglomeracji miejskich, gdzie działają wypożyczalnie hulajnóg elektrycznych.

Korzystanie z tych urządzeń budzi jednak poważne wątpliwości w zakresie zgodności z prawem, a także bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego, zwłaszcza pieszych. Znalazły się one bowiem w pewnej luce prawnej, gdyż osoba poruszająca się przy pomocy tego typu urządzenia nie może być traktowana ani jako pieszy, ani też jako kierujący rowerem. Aktualnie obowiązujące przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym nie przewidują możliwości poruszania się przy użyciu urządzeń transportu osobistego po drogach publicznych i nie wskazują wprost, jaki jest status osoby korzystającej z takiego urządzenia (jakie wiążą się z tym obowiązki i uprawnienia). W efekcie ich użytkownicy nie wiedzą czy mogą z nich korzystać w publicznej infrastrukturze drogowej, a organy kontroli ruchu drogowego mają problem z jednolitym podejściem do takich osób.

UTO jak rower

Projekt zakłada, że urządzenie transportu osobistego zawsze będzie korzystało z definicji roweru. Konsekwencją jest fakt, że zastosowanie w organizacji ruchu na drodze znaku zakazu B-9 „zakaz wjazdu rowerów” oznacza także zakaz wjazdu UTO. Z drugiej strony – kierujący tym urządzeniem może korzystać z infrastruktury przeznaczonej dla rowerów (droga dla rowerów, pas ruchu dla rowerów, przejazd dla rowerzystów) i jest obowiązany posiadać uprawnienia do kierowania takie same jak w przypadku roweru (m.in. karta rowerowa).

Projekt wprowadza różne limity prędkości, w zależności od tego, gdzie porusza się kierujący. Z definicji wynika, że urządzenie UTO ma maksymalną prędkość 25 km/h i z taką może poruszać się po drodze publicznej albo drodze dla rowerów. W strefie zamieszkania dopuszczalna prędkość to 20 km/h, a na chodniku – ma to być „prędkość pieszego”. To ostatnie sformułowanie zastępuje jeszcze mniej precyzyjne „jechać powoli” z obecnie obowiązującego prawa.

Projektowane przepisy szczegółowo określają zasady korzystania przez kierującego UTO z infrastruktury drogowej. W obszarze zabudowanym, poruszać się może wyłącznie pasem ruchu dla rowerów lub drogą dla rowerów. Wyjątkowo, w przypadku braku drogi dla rowerów możliwe jest poruszanie się jezdnią drogi, na której prędkość dopuszczalna pojazdów lub zespołów pojazdów jest nie większa niż 30 km/h lub chodnikiem. Poza obszarem zabudowanym UTO można poruszać się wyłącznie pasem ruchu dla rowerów lub drogą dla rowerów, a w przypadku ich braku – wyjątkowo chodnikiem lub drogą dla pieszych.

Ministerstwo Infrastruktury oczekuje na opinie w sprawie projektu ustawy do 15 czerwca. Można je nadsyłać także do Polskiego Kongresu Drogowego na adres opinie@kongresdrogowy.pl.

Przeczytaj projekt

Loading...